Nie wiem jak to powiedzieć

Nie wiem jak to powiedzieć.

Trochę nie z tego świata to jest, ale ja zawsze bujałam w obłokach i znajdywałam tam przeróżne rzeczy, a potem znosiłam je na dół.

Pewnego dnia miałam już tak wszystkiego dość, że aż mi niedobrze było z gniewu na cały świat, a szczególnie na mojego partnera, który w sypialni na piętrze chrapał, podczas gdy ja musiałam zmywać naczynia po nocnym obżeraniu się.

To było 1 stycznia 2015 roku.

Stanie przy zlewie w staroświeckiej włoskiej kuchni jak z 19 wieku doprowadzało mnie do furii i z całej swojej duszy nienawidziłam wszystkich i wszystkiego, co mnie otaczało. Byłam bliska histerii.

Nowy rok, 6 rano, a ja jak jakiś kopciuch w tej przebrzydłej kuchni robię za służącą.

Tak w myślach rzucałam gromy na tego „gamonia” na górze, że to on ma tu stać i zmywać, albo kupić przeklętą zmywarkę.

Nie wiedziałam, czy mam zacząć demolować kuchnię, czy usiąść i płakać.

I nigdy w życiu nie zapomnę tego, co się stało. W zasadzie nie wiem co się stało.

Stojąc nad zlewem, układając naczynia na suszarce, dosłownie otuliło mnie coś. Coś tak niesamowicie dobrego, czułego, cudownego, że czuję to dziś. Nagle wszystkie moje myśli wydały mi się takie obce i niepotrzebne.

Ja nie wiem co to było i to nie jest ważne. Zadziało się całe mnóstwo rzeczy na poziomie metafizycznym.

Dostałam obuchem w głowę, obuchem pełnym informacji, co mam robić, to znaczy co mam „czuć”. Nagle spłynęła na mnie pewność, że będą się działy niesamowite rzeczy w tym 2015 roku.

Dokończyłam zmywanie, zrobiłam kawę i jak codzień, zaniosłam temu już nie gamoniowi do łóżka. Wszystkie złe emocje zniknęły bez śladu.

Andrea nie spał i powiedział mi, że śnił sen. Bał się nawet zejść na dół, bo w tym śnie potwornie się z nim kłóciłam i to było tak straszne, że go to wybudziło….

2015 był rokiem największych i najważniejszych zmian w moim życiu.
Dziś mam wszystko. Zmywarki i inne gadżety. Nie zmywam, nie robię zakupów, chyba, że przez internet, nie gotuję, nie muszę.

Dwa wnioski na koniec:

Zawsze wiedziałam, całe życie, że mam jakichś wielkich opiekunów i dziś wiem, że na pewno.

Oraz to, że nasze myśli zawsze nas wyprzedzają. Energia naszych emocji ma niezwykłą moc. Już kiedyś doświadczyłam sytuacji, kiedy zobaczyłam, co mogą zrobić niewypowiedziane emocje i trzeba je obserwować. Obserwacja sprawia, że mamy kontrolę nad jedyną sferą życia, którą jesteśmy w stanie kontrolować.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

©2019 INWI.PL - Inwestuję w wiedzę | Wszelkie prawa zastrzeżone INWI.pl

Wyślij wiadomość

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?