Jak stworzyłam imperium, zarabiając niecałe 2 euro miesięcznie przez długi czas?

Ostatni dzień miesiąca to zazwyczaj burza mózgów, wzmożona aktywność i mnóstwo, mnóstwo pracy! Dziś mamy 3 kwietnia, ale to tylko przedłużenie z powodu świąt. Dziś zamykamy miesiąc! 🙂

Pamiętam, gdy ja zaczynałam, bałam się tego wszystkiego jak diabeł święconej wody.
Każdą nową osobę w zespole liczyłam na palcach jednej ręki, potem dwóch, potem już przestałam liczyć 😀

Szczerze mówiąc, nie wiem ile ludzi w tej chwili jest w zespole. wiem, że jest już sporo menadżerów, srebrnych menadżerów i złoty też jest, czyli dyrektor w kwalifikacji.

Wiem, że te kwalifikacje nie są zbyt zrozumiałe, ale sam menadżer zarabia już gruuuubo ponad średnią krajową, a nawet kilka 🙂

Kiedy człowiek zaczyna coś robić, to robi to po to, żeby sobie poprawić życie, przede wszystkim na płaszczyźnie finansowej, bo ta najbardziej boli, gdy człowiek nie ma pracy, albo zarabia grosze.

I oczywiście kiedy zaczyna, chce dla siebie jak najwięcej i strasznie trudno pojąć takiej gołej duszyczce, że ponad wszystko musi najpierw pomóc innym, aby samemu osiągnąć własne cele.
To się tak bardzo mija z dotychczasowym systemem, gdzie trwa tzw wyścig szczurów, że trudno uwierzyć w to, że to zadziała.

A jednak działa i to niezawodnie. Co miesiąc słyszę: Wiola pomóż swoim ludziom.
Ja też otrzymałam i wciąż otrzymuję tyle pomocy, że wciąż trudno pojąć, jak cudownym sposobem na życie może być praca/pasja, gdzie trzeba najpierw zrobić wszystko, aby osoby, którym pokazujesz szansę na podniesienie stopy życiowej, osiągnęły swoje cele najpierw.

Jeśli ktoś mówi, że się do tego nie nadaje, to znaczy, że nie nadaje się do tego, żeby lepiej żyć, sam sobie odmawia poprawy życia, rezygnuje z tego, co czeka za rogiem.
Ja 7 miesięcy uważałam, ze się do tego nie nadaję, bo przez 7 miesięcy zarabiałam 1.98 euro miesięcznie!!!

Stwierdziłam jednak, że skoro inni potrafią, to ja też znajdę i zniszczę to, co nie pozwala mi odnieść sukcesu.
7 miesięcy astronomicznych zarobków po prawie 2 euro nie motywowało mnie wcale, ale wiedziałam, że problem tkwi we mnie.
I znalazłam go 😀

Po prostu chciałam lepszego życia. Będę o tym pisała, co trzeba zrobić, żeby nareszcie zacząć zmieniać cokolwiek w swoim życiu. Nie da się tego opisać w jednym, krótkim wpisie. Przychodzą do mnie takie rzeczy, olśnienia, które trudno mi okiełznać i wreszcie wiem, jak pracować efektywnie. To jest tak proste, że aż mnie wkurza fakt, że wcześniej tego nie widziałam.

Przegrywają tylko ci, którzy nie próbują 🙂

Dodaj komentarz