Jak przeprowadzam rozmowę?

Kiedy umawiam się na rozmowę z kimkolwiek, nie przygotowuję się do niej. Rzadko zaglądam również na profil tej osoby. Robię to dużo, dużo później…

Wiem, wiem, jak tak można, nie zajrzeć na czyjś profil???
Jak można nie wiedzieć, z kim się rozmawia???

Ano można. Robię tak codziennie od co najmniej trzech lat i świetnie mi się to sprawdza.
Nie chcę wyrabiać sobie opinii o kimś na podstawie jego wyglądu i tego, co widzę na zdjęciach czy we wpisach na tablicy.

Spotykam się czasami ze stwierdzeniem: na odległość widać, że jest taki i owaki. Już z twarzy bije od niego coś tam, oczy tęsknią za rozumem…

Nie mam niestety takich zdolności, więc polegam na rozmowie.

Chcę człowieka „poczuć” podczas rozmowy. Chcę go poznać w sytuacji, kiedy jest ze mną praktycznie twarzą w twarz, bez świadków.

Nauczyłam się i uczę się wciąż tej fascynującej metody na rozmowę.
Zadaję pytania. I odpowiadam pytaniami na pytania. Mimo że uczyli mnie, że to nieładnie.

Nie tłumaczę, nie odpowiadam na pytania, żeby zadowolić rozmówcę, ale zadaję pytania, żeby mu otworzyć umysł.

Pytania mają niesamowitą moc i sprawiają, że ludzie doznają olśnień i sami znajdują rozwiązania na nurtujące ich sprawy.

To samo mamy w szkołach. Nie dostajemy gotowców, pod nos, odpowiedzi, które niczego nie uczą. Dostajemy zadania, jesteśmy pytani. To sprawia, że szare komórki pracują.

Moje skromne zdanie jest takie, że kto bazuje na gotowcach, ten się w żaden sposób nie rozwija. Bo jak gotowców zabraknie, to będzie leżeć i kwiczeć, jak bezradne dziecko, które nie potrafi samodzielnie myśleć i nic zrobić.

To tylko moje zdanie.

A więc te pytania są tak niesamowitym sposobem na komunikację, że pokazują mi bardzo wyraźnie, czy warto danej osobie poświęcić czas, czy też zakończyć rozmowę i puścić wolno, aż będzie jej pora.

Czasami słyszę: ale po co te pytania, dziwne, po co chcesz tyle wiedzieć.
Mimo że nie pytam o sprawy osobiste, o relacje w związku itd. To nie jest moja sprawa. Zadaję zawsze pytania dotyczące problemu, z jakim do mnie ktoś przychodzi.

Do kogo mam iść po te informacje? Do sąsiada, przyjaciela, brata, siostry?
Nawet własna matka nie wie tyle o moim rozmówcy, co on sam.
Ona nie żyje jego życia, nie siedzi w jego głowie.

Po wiedzę idzie się zawsze do źródła i nie ma tu miejsca na domysły, czy wyobrażanie sobie, że wiem lepiej, czego ona potrzebuje.
Nie mam i nie chcę mieć czasu na domyślanie się ani zaglądanie do szklanej kuli, której nie mam w dodatku.

Pytania, pytania, pytania.
Ich zadawanie jest niesamowitym doświadczeniem, bo można nie raz być świadkiem niesamowitych transformacji.

Pięknego dnia <3

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

©2019 INWI PL - Inwestuję w wiedzę

NAPISZ DO MNIE

Wypełnij poniższe pola, aby skontaktować się z nami.

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?