Musisz działać w długiej perspektywie.
Nie oczekuj efektów jutro.

Nastaw się na pomoc innym, a nie na kasę, wtedy to zadziała, nawet w ciągu jednego dnia zauważysz różnicę.

Zmienia się diametralnie cały Twój świat, kiedy dostrzegasz, że sam nic nie zrobisz i potrzebujesz stworzyć zespół ludzi, z którymi pójdziesz w jednym kierunku.

Wiem, co mówię, bo sama przez to przeszłam.
Potrzebowałam pieniędzy, chciałam lepszego życia, chciałam wszystkiego na raz, bo już mi było niedobrze od tej sytuacji, w której taplałam się przez co najmniej 30 lat.

A więc zaczęłam pracować i patrzyłam na wywieszoną kartkę na ścianie z napisem: „Zarabiam 3 tys euro miesięcznie.”

I patrzyłam na tę kartkę co dnia i marzyłam o pieniądzach, bo mi ich brakowało. I zarabiałam co miesiąc €1,97, €1,98 i nie przekroczyłam przez kilka miesięcy dwóch euro.

To nie było przyjemne, kiedy moja druga połówka mnie ścigała na każdym kroku i wyśmiewała moje nieudolne próby zaistnienia w świecie biznesu.
Groził mi odcięciem internetu i innymi konsekwencjami.

Byłam mocno zestresowana, nawet kiedy dzwonił z pracy i pytał co robię. Odskakiwałam od telefonu jak oparzona ze strachu, że znów będzie mnie ochrzaniał, że marnuję czas.

Kiedy nie pozwalał mi w dzień pracować, wstawałam w nocy i najciszej jak się dało, wysuwałam się z łóżka, żeby móc popracować i jak na złość, rozlegał się groźny rozkazujący ton: do łóżka, gaś światło bo prąd kosztuje….

Wiele razy schodziłam do garażu i w samochodzie pracowałam.

On w to nie wierzył w to, bo jak? 2 euro miesięcznie na wypłatę nikogo nie przekona.

Kiedy mi nie szło, wsiadałam do auta, jechałam do tunelu i tam krzyczałam do Boga, do wszystkich mocy, co jest ze mną nie tak???!!!

Dlaczego inni potrafią, a ja nie???

Nie było mowy o tym, że się poddam. Nie, bo ja wiedziałam, że da się zarobić, tylko szukałam przyczyny, co mnie blokuje, co zmienić…

Po 7 miesiącach zarabiania niecałych 2 euro na miesiąc, byłam już pewna, że biznes online nie jest dla mnie. Nie widziałam dla siebie rozwiązania.

Udowodniłam sobie i światu, że ja się do tego nie nadaję, a więc postanowiłam, że skoro już tu jestem, to skorzystam przynajmniej na tym, że nauczę się pewnych rzeczy, za które poza firmą musiałabym płacić krocie, a tu mam podstawione wszystko pod nos za darmo.

Przypomniałam sobie moje prawdziwe marzenia, które nie były związane z górą pieniędzy, a z wielką masą ludzi.

To był przełom. Wtedy natychmiast, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w siedem dni zarobiłam więcej niż na etacie w hotelu i od razu przeskoczyłam dwa awanse.

W 7 dni!

Oczywiście nie mogę tutaj pominąć roli mojego moich opiekunów, którzy wierzyli we mnie bardziej niż ja sama, którzy byli przy mnie w każdym momencie. I tym dobrym i tym złym.

I gdyby nie oni, nie byłoby mnie tutaj, bo tak bardzo chciałam pokazać im, że dokonali dobrego wyboru, że we właściwej osobie ulokowali swoje „oczekiwania” (to nie jest właściwe słowo), i że ich czas dla mnie nie jest zmarnowany.

Minęły trzy lata. Ja nadal i niezmiennie trzymam się tego, czego nauczyłam się na początku drogi.

Pieniądze nie mogą być celem, one pojawią się niewątpliwie, ale jako atrybut i będzie ich coraz więcej, jeśli tylko będziesz wiedział, czego chcesz dla innych.

Po prostu nie da się robić dobrego biznesu jeśli nie masz misji, jeśli nie wiesz czego chcesz od życia i jesteś gotów oddać się temu bez reszty na co najmniej 3 lata swojego życia.

I tacy ludzie właśnie osiągają szczyty, którzy potrafią zdecydować się na intensywną naukę i pracę, mimo wielu trudności.

Moja druga połówka dzisiaj robi zakupy, gotuje, żebym tylko mogła pracować. Jest w moim biznesie i też chce zarabiać tyle co ja, albo i więcej.

Wiele kobiet ulega presji swoich partnerów i rezygnuje z marzeń. To dość smutny finał. Facet nie wierzy, dopóki nie widzi konkretnej gotówki.

Ja nie miałam dylematów. Kilka razy miałam spakowane walizki i byłam gotowa wyjść nawet do schroniska dla bezdomnych, byleby mieć internet w telefonie.

Mimo trudności na początku, wierzyłam z całych sił, że mogę w życiu osiągnąć coś więcej niż martwienie się o przeżycie od połowy miesiąca.

Dlatego jak dzisiaj ktoś mi po tygodniu zaczyna płakać, że nie działa i to nie dla mnie, to ręce mi opadają. Bo większość ludzi nie potrafi marzyć i nie wie czego chce.

To jest największy problem, a nie brak umiejętności czy możliwości. Jak masz cel, to wszystko inne dosłownie podkłada ci się pod nogi.

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

©2019 INWI PL - Inwestuję w wiedzę

NAPISZ DO MNIE

Wypełnij poniższe pola, aby skontaktować się z nami.

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?