Po przeczytaniu książki Zero ograniczeń (tak wiem, ja wciąż o jednym i tym samym), napadła mnie mania powtarzania na okrągło: przepraszam, wybacz mi proszę, dziękuję, kocham Cię.

Kilka miesięcy temu przeczytałam książkę Joe Vitale – Zero Ograniczeń. Wcale mi się nie spodobała.

San Marino. Druga włoska enklawa. Jako, że jestem straszną ignorantką, mieszkając godzinę drogi samochodem od tej enklawy, jakoś na to nie wpadłam, dopiero, gdy padła propozycja, żeby odwiedzić to mikroskopijne państwo.

Byłam dziś w raju. W miejscu, do którego często dopływamy od strony morza. Drogą wodną zajmuje to mniej czasu niż lądową, bo jest łatwiej.

Czas zmienić ten kuriozalny sposób myślenia. 40 lat temu producenci rządzili gospodarką, dziś rządzą sprzedawcy.

Minęły prawie trzy lata od chwili, gdy po raz ostatni paliłam papierosa.
Tak bardzo nie chciałam rzucać palenia, tak bardzo uwielbiałam palić, że uznałam, iż to będzie dobry powód do ucieczki z domu, aby móc robić to co chcę, żeby mi nikt głowy nie suszył i nie lamentował całymi dniami.

Na kolację cztery pajdy boczku wędzonego podsmażone na patelni i na to 5 jaj.

Nowe farby, nowe sztalugi – wprawdzie nie takie, jakie zostawiłam w Polsce, malutkie, toporne, ale na razie wystarczająco dobre, nowe pędzle, blejtram, zatem i nowy obraz. Jeszcze w fazie początkowej lecz już robię zapiski, bo później zapominam i piorun trafia całe moje przedsięwzięcia :-)