Zero ograniczeń

Zero ograniczeń

Kilka miesięcy temu przeczytałam książkę Joe Vitale – Zero Ograniczeń.
Wcale mi się nie spodobała. Uznałam, że Joe jest niespełna rozumu i całkiem dobrze na tym zarabia, bo głupich nie brakuje. Tych zwłaszcza, którzy płacą za możliwość czytania głupot.

Zero ograniczeńCzytałam tę książkę i nie mogłam uwierzyć. Jakim cudem najpierw hawajska kobieta mogła zostać żywym skarbem Hawajów, potem doktor Hew Len mógł uzdrowić chorych psychicznie, w dodatku śmiertelnie niebezpiecznych pacjentów szpitala psychiatrycznego, nie widując się z nimi, i na samym końcu Joe!

No brakowało mi słów!
Dziesiątki razy oglądałam film The Secret. Dziesiątki razy obiecywałam sobie, że wezmę się za siebie. Wierzyłam święcie w przekaz tego filmu i całej masy książek w tym temacie.

No ja pierniczę! Mam gadać z krzesłami??? Mam prosić mieszkanie czy budynek o zgodę na możliwość pobytu w nim???
Komuś się nieźle zadymiło z czaszki. I ja wiem komu!

Fakt, próbowałam przez jeden albo dwa dni powtarzać jak przygłupia „kocham cię” do wszystkiego co się ruszało i niekoniecznie. Czułam się jak debil.

Zero ograniczeńW końcu dyskomfort jaki odczuwałam w związku powtarzaniem na sucho czegoś, czego w ogóle nie czułam, sam uporał się z problemem. Wywalił to wszystko z mojej pamięci. Aż do następnego razu – kilka dni temu. Przeglądałam zawartość katalogu o szumnej nazwie „Rozwój” na moim dysku i na samym, szarym końcu, bo na zet…
Zero ograniczeń.

W zasadzie nie jestem pewna, co było najpierw, przeglądanie dysku czy szukanie informacji w sieci na zerowanie umysłu, oczyszczenie, coś w tym rodzaju. Nawet nie wiem skąd mi to przyszło do głowy.

Czytam już trzeci raz tę książkę i nie mogę się nadziwić, dlaczego wcześniej tak zareagowałam. Nie byłam gotowa, czy jak?

Wczoraj na przykład uderzyło mnie pewne zdanie „W pewnym sensie ci ludzie i sytuacje nie istnieją; to tylko odwzorowanie tego, co się dzieje w Twoim wnętrzu.”.

Powinnam może wyjaśnić, dlaczego mnie to uderzyło, ale nie wiem czy potrafię. Wiem, co rozumiem, ale nie jestem w stanie opakować tego w adekwatne słowa.
A co by było, gdybym tylko posiadła zdolność wyłączania logicznego umysłu choć na chwilę, żeby zmodyfikować odrobinę moją własną rzeczywistość?

Świat byłby piękniejszy….
Błąd. Świat jest piękny. Umysł podpowiada głupoty.