• Home
  • /Blog
  • /C. U. D. – Czas unieść dupę!
C. U. D. – Czas unieść dupę!

C. U. D. – Czas unieść dupę!

cudModne ostatnio hasło, ale jakże na czasie!

Ja się ruszyłam i efekty przyszły już na trzeci dzień.
Czy tak trudno jest wyjść ze strefy komfortu? Oj ja to wiem aż za dobrze!

Tak cudnie siedzieć w bezpiecznym zaciszu domowym, niech nikt niczego ode mnie nie chce i da mi święty spokój. Zostawi mi czas tylko dla mnie, żebym mogła robić to co lubię, a to czego nie lubię, nich zrobią inni.

Jak cudnie móc spędzać czas na przyjemnościach, a rozmowy z ludźmi? To dopiero wysiłek ponad moje możliwości!
A co jak mi ktoś odmówi?
Co jeśli mi powie, żebym nie spamowała, albo jeszcze lepiej, zablokuje mnie na Facebooku. Będzie dramat!

I jest dramat! I zaczęłam rozmawiać z ludźmi. Pomyślałam: niech się dzieje co chce! Mam tylko jedno życie i tylko teraz mogę zacząć działać, albo za rok będę straszliwie żałować, że dziś nie zaczęłam.

Nie chcę kolejnego roku spędzać na przyglądaniu się moim przyjaciołom, kolegom, znajomym jak prują do przodu, jak osiągają znaczne sukcesy podczas gdy ja dopinguję im z całych sił, ale gdzieś tam w duszy szepczę do siebie:
Czemu to życie jest takie niesprawiedliwe? Czemu to ja nie jestem taka charyzmatyczna, taka radosna, taka żywiołowa i bezwstydna.
Jak ja mu zazdroszczę tego nie przejmowania się co inni powiedzą, jak ja chciałabym być na jej lub jego miejscu.

Czy tak ma wyglądać kolejny dzień, tydzień, miesiąc i rok mojego życia?

Absolutnie NIE!

I zaczęło się. I to całkiem niewinnie. Widziałam już kilka ofert od znajomych. Zapraszali mnie do współpracy, ale ja nie chciałam wchodzić w żadne dodatkowe biznesy bo już miałam jeden swój i tak się go kurczowo trzymałam, że nie chciałam puścić. Bo było mi dobrze. Bo wszystko odbywało się według schematu i nie było miejsca na improwizację czy nagłą zmianę programu, czego okropnie nie znoszę.

Ale był też Władek, Marcin, Tomek i inni, których śledziłam jak szpieg od kilku lat i widziałam, jak sobie radzą. Jak mi żal dupę ściskał.

Próbowałam to tu, to tam, ale nie szło. No nie szło i koniec!
Byłam najmądrzejsza i ani mi się śniło słuchać innych bo ja już działam w MLM-ach od 21 lat więc chyba najlepiej wiem jak się to robi.
Uważałam siebie za osobę mądrą otwartą, no bo przecież czytam te wszystkie mądre książki i jestem kopalnią wiedzy!

To dlaczego do jasnej anielki nie mogłam przeskoczyć pewnego progu?
Z bardzo wielu przyczyn. Miałam wiedzę, ale jej nie wprowadzałam w życie, miałam doświadczenie, ale już zużyte i nieaktualne, miałam dużo chęci do zarabiania ale tylko na moich warunkach.

I oto dostałam po głowie. Nareszcie nadarzyła się okazja, żeby z Władkiem zacząć współpracę. Współpraca z Władkiem oznaczała wsparcie od Tomka, Rafała, Marcina i wszystkich tych najlepszych z najlepszych.
No chyba mnie pokręci z radości.

Ale zaczęła się też harówka. W dosłownym sensie. Wsparcie jakie dostałam od tych wszystkich osób było i jest nieocenione.

Co musiałam zrobić? Pożegnać wygodę, moją strefę komfortu, która mnie szczelnie otulała i nie pozwalała wyjść dalej w świat.
Nie da się uzyskać czegoś z niczego. Nie ma nic za darmo i albo się zdecydujesz na lepsze życie, albo za rok będziesz biadolić jak ja biadoliłam i złorzeczyłam siłom natury, komu i czemu się dało, a nie przyszło mi do głowy, że to najzwyczajniej była moja wina.

Czyli stał się C. U. D. – Czas unieść dupę!

Najtrudniej było przez dwa pierwsze dni. Reorganizacja planu dnia i życia w ogóle. Kiedy już usiadłam do kompa na poważnie, ruszyła się lawina.
A co trzeba było zrobić? Tylko zdecydować, że właśnie TERAZ jest najwłaściwszy moment. Nic więcej.

Dodaj komentarz