Do dupy z tymi wszystkimi biznesami

Do dupy z tymi wszystkimi biznesami

Każdy miewa momenty zniechęcenia. Ja miałam taki moment nie raz. Typowe zniechęcenie albo raczej niezdecydowanie. Gubiłam wątek, gubiłam cel i nie wiedziałam co chcę w życiu robić.

Codziennie wstawałam wcześnie rano i siadałam do kompa z zamiarem zrobienia czegoś naprawdę ekstra, tego właśnie dnia. Przez dłuższy okres czasu tak wyglądał każdy mój dzień.
Wieczorem konstatowałam, że nic konkretnego nie zrobiłam. W ciągu dnia otwierałam wiele ebooków, brałam udział w jakimś szkoleniu, oglądałam wielkich marketerów na jutubku i wciąż dni przesypywały mi się jak piasek przez palce.

Z tego braku działania, braku celu zrodziło się poczucie winy, że marnuję czas, który ucieka i już go nie odzyskam.
Ciążyło mi to coraz bardziej z każdym dniem i coraz bardziej paraliżowało mój umysł. Mimo, że kładąc się do łóżka moja głowa pełna była wdzięczności, wizualizacji i afirmacji, serce pozostawało puste, zimne i nieczułe.

Nie potrafiłam zaczepić swojej uwagi na żadnej książce. Żaden film w tv ani nigdzie indziej mnie nie interesował. Co robić? Jak przerwać ten marazm?

Bardzo chciałam zarabiać duże sumy pieniędzy przez internet, ale wciąż mi nie wychodziło bo zabierałam się za biznesy, do których nie byłam w 100% przekonana. Bo znajoma robiła ten biznes lub dałam sobie wyprać wystarczająco mózg i działałam ostro według ustalonych schematów, które potwornie mi ciążyły.

Dochodziło do sytuacji, kiedy zmuszałam się do pracy, ale nie w sensie wychodzenia ze strefy komfortu tylko wykonywania czynności, których wręcz nie akceptowałam podświadomie.

Męczyłam się bo albo produkt nie był zgodny z moimi zainteresowaniami, albo lider mnie drażnił lub nie miałam wystarczającego wsparcia.

Trochę to trwało zanim zaczęłam sama szukać odpowiedniego biznesu dla siebie. Wcześniej każdy mój biznes był polecony przez kogoś, a więc nie był od początku do końca moim własnym, prawdziwym i świadomym wyborem.

W tej chwili mam dwa fantastyczne biznesy i obydwa wybrałam sama, kierując się tylko wyłącznie tym co mi podpowiada intuicja, jakie są moje emocje związane z myślami o tym biznesie i czy sprawiają mi przyjemność.

Tak więc przy pierwszym wyborze kierowałam się ludźmi. Chciałam pracować z pewnymi osobami. Bardzo chciałam, za wszelką cenę. Czułam, że to będzie coś wyjątkowego.

Nie pomyliłam się.

Przy drugim biznesie kierowałam się czystą matematyką i rachunkiem prawdopodobieństwa. Jednak w tle też był człowiek – lider, którego sobie upatrzyłam.
Biznesu nie znałam kompletnie. Coś nowego i na innych zasadach. Bez potrzeby rozmawiania z ludźmi, prowadzony w ciszy, spokoju… coś dla takich introwertyków jak ja.

W tym przypadku przeczytawszy przez przypadek gdzieś na Fb jedno zdanie, zaczęłam szukać i atakować mojego „przyszłego” lidera o wszystkie dane.

Tutaj też się nie zawiodłam. Po raz pierwszy w życiu sama sobie wybrałam biznesy bo chciałam zarabiać i w 100% był to mój wybór i dopięłam swego jeśli chodzi o ludzi.

Najpiękniejszy moment to pierwsze zarobione pieniądze i pierwsze inwestycje, niewielkie ale wciąż rosnące.

Zakup pierwszych akcji, maile o nowych płatnościach, ludzie zaczynający dołączać…

To naprawdę się dzieje, ale mimo żądzy zarabiania pieniędzy niezmienny pozostaje czynnik, którym się kierowałam – człowiek, czyli zaufanie, sympatia i pewność powodzenia.

Teraz wiem, że chwile zwątpienia i zniechęcenia zawsze i bez wyjątku poprzedzają kolejny przełom i tylko ode mnie zależy czy przetrwam i otrzymam kolejną nagrodę.

Swoją drogą Brian Tracy mówi o tym w swoim seminarze. Myślę nawet,że to niezbędne i najważniejsze momenty na drodze do jakiegokolwiek sukcesu.

Wytrwałam. Przetrwałam. Każdego dnia wieczorem przed zaśnięciem myślę o pracy. Rano po przebudzeniu myślę o pracy. Myśli te sprawiają mi ogromną przyjemność i teraz nareszcie mogę powiedzieć z ręką na sercu, że zarabiam na pasji.

W przeszłości słysząc od innych, że praca i zarabianie może być pasją, zbierało mi się na przysłowiowe mdłości i byłam przekonana, że nie ma takiej możliwości i natychmiast klasyfikowałam taką osobę jako kłamliwego idiotę, który wciska ludziom kit i obraża ich inteligencję myśląc, że ktoś mu uwierzy.

I to jest piękne, że mogę sobie snuć te refleksje, że dotarłam na taki poziom kiedy mogę porównać przed i po…

Wybór musi być Twój i tylko Twój bez względu na to kim jest osoba, która poleca Ci biznes.

Zdjęcie pochodzi stąd

Dodaj komentarz